Spokojnych świąt!

Temat: 3 dzieła literackie same tytuły
Jan Kochanowski "pieśń XXV" (czegochcesz od nas Panie)
Jan Kochanowski "treny"
adam mickiewicz "wielka improwizacja"
juliusz słowacki "hymn"
jan kasprowicz "święty boże"
czesław miłosz "oeconomia divina"
k.k. baczyński "psalm 4"
jan twardowski "suplikacje"
"bogurodzica"
juliusz słowacki "hymn"
anna kamieńska "modlitwa do ziemi"
tadeusz różewicz "drewno"
stanisław grochowiak "modlitwa"
jan kochanowski "o żywocie ludzkim"
mikołaj sęp-szarzyński "o nietrwałej miłości rzeczy swiata tego"
mikołaj sęp szarzyński "epitafium rzymowi"
daniel naborowski "marność"
daniel naborowski "krótkość żywota"
adam mickiewicz "bakczysaraj"
kazimiera przerwa-tetmajer "na anioł pański"
wisława szymborska "nic dwa razy się nie zdarza"
tadeusz konwicki "mała apokalipsa"
zbigniew herbert "u wrót doliny"
czesław miłosz "piosenka o końcu świata"
józej czechowicz "zal"

a muzyczne to proponuję Rubika i jego psalmy
Źródło: topranking.pl/931/3,dziela,literackie,same,tytuly.php



Temat: lektury w klasie I lo

1. J. Parandowski - Mitologia
2. Z. Kubiak - Mity Greków i Rzymian
3. Homer - Iliada, Odyseja
4. Sofokles - Antygona
5. Arystotels - Poetyka
6. Horacy - List do Pizonów
7. Tyrtajos, Safona, Anakreont - wybór poezji
8. L. Staff - Prometeusz
9. J. Lechoń - Iliada
10. S. Grochowiak - Ikar
11. Seneka - O życiu szczęśliwym
12. J. Gaarder - Świat Zofii
13. M. Środa - Idee etyczne od starożytności do średniowiecza
14. W. Tatarkiewicz - Historia filozofii
15. T. Zieliński - Starożytność bajeczna
16. A. Camus - Mit Syzyfa
17. Biblia
18. A. Kamieńska - Genesis
19. K. Iłłakowiczówna - Job
20. W. Szymborska - Psalm
21. T. Różewicz - List do ludożerców
22. Cz. Miłosz - Piosenka o końcu świata
23. M. Twain - Pamiętniki Adama i Ewy
24. Platon - Timajos
25. św. Augustyn - Wyznania
26. K. Bukowski - Biblia a literatura
27. Z. Kosidowski - Opowieści biblijne, Opowieści ewangelistów
28. Bogurodzica
29. Legenda o św. Aleksym
30. Lament Świętokrzyski
31. Gall Anonim - Kronika polska
32. Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią
33. Słota - O zachowaniu się przy stole
34. Pieśń o Rolandzie
35. Kwiatki św. Franciszka
36. Dante - Boska komedia
37. Dzieje Tristana i Izoldy
38. F. Villon - Wielki Testament
39. K. K. Baczyński - Gotyk
40. S. Grochowiak - Św. Szymon Słupnik
41. J. Wittlin - Stabat Mater
42. U. Eco - Imię róży
43. Fragment reguły zakonnej ojców franciszkanów
44. J. Huizinga - Jesień średniowiecza
45. J. Heers - Swięta głupców i karnawału
46. M. Rej - Żywot człowieka poczciwego, Krótka rozprawa
47. J. Kochanowski - Fraszki, Pieśni, Psalmy, Treny, Odprawa posłów greckich
48. A. Frycz-Modrzewski - O poprawie Rzeczypospolitej
49. M. Sęp-Szarzyński - Rytmy albo wiersze polskie
50. P. Skarga - Kazania sejmowe
51. �?. Górnicki - Dworzanin polski
52. G. Boccaccio - Dekameron
53. F. Petrarca - Sonety do Laury
54. F. Rabelais - Gargantua i Pantagruel
55. M. de Monteigne - Próby
56. W. Shakespear - Makbet
57. L. Staff - Lipy
58. J. Tuwim - Rzecz Czarnoleska
59. R. Rolland - Colas Bregnan
58. Erazm z Rotterdamu - Pochwała głupoty
59. Picco della Mirandola - Mowa o godności człowieka
60. A. Kamieńska - Sen człowieka epoki kopernikańskiej
61. D. Naborowski - wybór wierszy
62. J.A. Morsztyn - Lutnia, Kanikuła
63. W. Potocki - Moralia, Ogród nieplewiony, Transakcja wojny chocimskiej
64. J.Ch. Pasek - Pamietniki
65. J.Sobieski - Listy do Marysieńki
66. Molier - Świętoszek
67. Wybór angielskiej poezji metafiycznej w przekładzie S. Barańczaka
68. S. Grochowiak - Lekcja anatomii
69. E. Bryll - Zbytki polskie, Niechaj śpi pijany
70. J. Lechoń - Sejm
71. W. Szymborska - Kobiety Rubensa
72. B. Pascal - Myśli
73. Z. Kuchowicz - Człowiek polskiego baroku



Źródło: topranking.pl/937/lektury,w,klasie,i,lo.php


Temat: Biblia
Podobno Czeslaw Milosz w okresie najwiekszej samotnosci i rozpaczy w USA
wysylal do siebie listy. Jezeli chocby  w ten sposob moglbym byc podobny do
mistrza moich mlodych lat to warto sprobowac.

Zakladam , ze Kohelet probuje <pojednacsie ze swiatem. Co to znaczy :
jednac sie swiatem? Wedlug mnie to proba znalezienia w swiecie  domu na nowo
, proba ponownego odczucia prawdziwego zadomowienia. Moj kolega napisal do
mnie pare dni  temu : <<byc moze nalezy uznac, ze ten swiat nie jest tak
skonstruowany, co by sie na nim dawało zyc godnie| . To jest
okropne doswiadczenie duchowe!!! Rozpoznac swiat jako miejsce gdzie nie
sposob sie godnie <zadomowic! Kohelet wlasnie z tego punktu wychodzi i
tworzy pojednawcza  <teorie przeciwienstw

Cytuje :  " Wszystko ma swoj czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie
sprawy pod niebem: (2) Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i
czas wyrywania tego, co zasadzono, (3) czas zabijania i czas leczenia, czas
burzenia i czas budowania, (4) czas placzu i czas smiechu, (..) (5) czas
rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot cielesnych i czas
wstrzymywania się od nich, (6) czas szukania i czas tracenia, czas
zachowania i czas wyrzucania, (7) czas rozdzierania i czas zszywania, czas
milczenia i czas mowienia, (8) czas milowania i czas nienawiści, czas wojny
i czas pokoju."

Wypada sie przyznac, dlaczego sadze , ze jest to pojednawcza teoria. Coz
pocieszajacego w tym, ze na swiat skladaja sie pary przeciwnych wartosci,
stanow, doznan?? Wydaje mi sie, ze odpowiedz na to pytanie musi byc zlozona.
Wychodze od rozwiniecia stwierdzenia rozpadania sie swiata na
przeciwienstwa. Otoz Kohelet zaklada, ze przeciwienstwa nastepuja po sobie w
czasie, na tym polega najglebsza natura zmian w swiecie, natura ustanowiona
przez Boga : "Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie
sprawy pod niebem" oraz "Uczynił wszystko pięknie w swoim czasie".
Czyli byc moze  pociecha  lezy w tym, iz doswiadczajac jakies przykrosci,
zla lub cierpienia  mozemy przyjac iz natura rzeczy spowoduje nastanie w
okreslonym czasie stanu przeciwnego - czyli pozytywnego. Kohelet wiec
kontempluje pewien lad czasowy, ktory stanowi horyzont przemian swiata od
sprzecznosci pozytywnych do negatywnych i odwrotnie. Zlo nie jest tu czyms
ostatecznym, ale tez dobro nie jest czyms trwalym. Jedyna trwaloscia jest
decyzja Boga ustanowienia takiego wlasnie porzadku czasowego. Kohelet stad
wyprowadza postulaty madrosciowe.

Cytat podkreslajacy jedyna stalosc w ciaglych przemianach spraw tego swiata,
oraz proba okreslenia tresci radosci ludzkiej na tym swiecie.

"Poznalem, ze dla  niego (nie ma ) nic  lepszego, niż cieszyć się i o to
dbać, by
szczęścia zaznać w swym życiu. (13) Bo też, że człowiek je i pije, i cieszy
się szczęściem przy całym swym trudzie - to wszystko dar Boży. (14)
Poznałem, że wszystko, co czyni Bóg, na wieki będzie trwało: do tego nic
dodać nie można ani od tego coś odjąć."

Ale to tylko czesc prawdy. Logiczne jest zadanie pytania - dlaczego Bog
stworzyl swiat w takiej a nie innej formie.  Czy nie mozna bylo stworzyc
swiata, w ktorym nie bylo by zadnego zla, zadnych sprzecznosci .Ta realna
forma niejako akceptuje zlo i czyni je warunkiem dobra??

Odpowiedz jaka daje Kohelet na to pytanie jest ......dziwna, po czym szybko
odrzuca ta teorie pojednania jako niewystarczajaca...Niektorzy moi znajomi
(np. z  Neokatechumenatu), sadza, ze Kohelet nie odrzuca tej pojednawczej
wizji swiata  (spiewaja nawet na ten temat  piekna piesn wspolnotowa), a ja
sie upieram, ze Kohelet
uwaza ja w koncu za pozbawiona sensu i ja odrzuca.

CDN

Zbyszek W


Źródło: topranking.pl/1036/biblia.php


Temat: Solidarność skompromitowana...demokracja zawiodła
Nie przesadzaj...bo niektórzy się w grobie przewracają:

"Pięć sonetów o umieraniu komunizmu"
(Jacek Kaczmarski)

A kiedy będzie komunizm umierał,
(W końcu okrutny garbus z urodzenia)
Czy zstąpi Człowiek pełen przebaczenia,
By pot mu z czoła śmiertelny ocierał?
Może przedwcześnie mówić o tym teraz,
Skoro wciąż żyje w spoconych wspomnieniach
Czasów, gdy odniósł zwycięstwa garbate
Nad ludźmi - wierząc szczerze, że nad światem;
Świat pragnął kary, szukał rozgrzeszenia
I grzebał szczodrą łapką po kieszeniach,
Bo wszystkie grzechy mają swą opłatę...
Opłatą miał mu być pokuty kierat.
Więc, kiedy będzie komunizm umierał -
Zali opłata starczy na opłatek?

II

Czy - kiedy umrze - będą płakać po nim
Ci tylko, którzy zań za życia zmarli?
Czy w tych, co z objęć jego się wydarli
Karłem się jakimś odrodzi po zgonie?
Nawet jeżeli płód ten się poroni -
Mogą zachować go ludzie ?normalni"
I przetrwa w słoju, jak człowiecze strzępy,
Którymi karmił swe eksperymenty
W laboratoriach łagrów i sypialni.
Więc - kiedy umrze - wskrzeszą go bezkarni,
Bezmyślni - myśląc, że jest niepojęty
I wychuchają czule w konchach dłoni
Wierząc, że - dla nich wraca, a nie - po nich
I może znowu go ogłoszą świętym!

III

Chyba, że umrze, jak umiera krater,
Który nie cierpi w śmierci samotności;
Na stosie idei - płoną ludzie prości,
Jak dowiódł faszyzm, który był mu bratem.
Czy więc zamykać mu powieka zatem,
Gdy - rozpalone oczy do białości?
Chce kartezjańska Europa wierzyć,
Że jest skazańca wolą - żyć lub nie żyć,
A ziemię wszędzie użyźniają kości
Tych, co nie mieli - woli możliwości.
Więc, jeśli śmierć ta ma się tak rozszerzyć,
Że będzie ślepym, oszalałym katem.
Co szczodrą rzezią żegna się ze światem -
Kto ma powitać ją i przy tym - przeżyć?

IV

A może będzie tak, jak pisał Miłosz
O końcu świata - (A to śmierć potwora):
Staruszek grzebie w młodych pomidorach,
A nam się żyje tak, jak nam się żyło.
Na takiej stypie nieźle by się piło,
Gdyby nie pogrom, co zaledwie - wczoraj
I pod nogami grunt, jak ciało miękki:
Trawy dotykasz, jakbyś dotknął ręki
Co, chociaż martwa - wciąż do pieszczot skora.
Jest w tym dotyku nieprzyjemny morał
Apolityczne wzbudzający lęki.
Umarł - pomyślisz - i co się zmieniło?
- A gdzie jest Wiara, Nadzieja i Miłość? -
Nowo-nazwane stare drwią udręki.

V

A gdy komunizm w śmierci się nie zmieści
Gryząc nas w oczy, jak brudne pazury -
Z tych, co się skarżą, czy znajdzie się który,
Co go dobije na łożu boleści?
Wiem, że myśl o tym z czułością się pieści,
Lecz gdy realne kroją się kontury,
Gdy stal się staje sekatorem skóry
Zabić - i przy tym siebie nie zbezcześcić
To niemożliwe. Kwadratura koła.
Bezbronność zasad i zaśpiew Chochoła
(Chyba, że tylko jako temat pieśni...)
Szkoda nas wszystkich do tej walki zgoła;
Tam, gdzie jest człowiek, zawsze będą szczury
I krew, co wieczne spryskuje marmury.
(Nam tylko stawić, lub - pochylić czoła...)

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,61,47787888,47787888,Solidarnosc_skompromitowana_demokracja_zawiodla.html


Temat: 25 lat Solidarności
"Pięć sonetów o umieraniu komunizmu"
(Jacek Kaczmarski)

A kiedy będzie komunizm umierał,
(W końcu okrutny garbus z urodzenia)
Czy zstąpi Człowiek pełen przebaczenia,
By pot mu z czoła śmiertelny ocierał?
Może przedwcześnie mówić o tym teraz,
Skoro wciąż żyje w spoconych wspomnieniach
Czasów, gdy odniósł zwycięstwa garbate
Nad ludźmi - wierząc szczerze, że nad światem;
Świat pragnął kary, szukał rozgrzeszenia
I grzebał szczodrą łapką po kieszeniach,
Bo wszystkie grzechy mają swą opłatę...
Opłatą miał mu być pokuty kierat.
Więc, kiedy będzie komunizm umierał -
Zali opłata starczy na opłatek?

II

Czy - kiedy umrze - będą płakać po nim
Ci tylko, którzy zań za życia zmarli?
Czy w tych, co z objęć jego się wydarli
Karłem się jakimś odrodzi po zgonie?
Nawet jeżeli płód ten się poroni -
Mogą zachować go ludzie ?normalni"
I przetrwa w słoju, jak człowiecze strzępy,
Którymi karmił swe eksperymenty
W laboratoriach łagrów i sypialni.
Więc - kiedy umrze - wskrzeszą go bezkarni,
Bezmyślni - myśląc, że jest niepojęty
I wychuchają czule w konchach dłoni
Wierząc, że - dla nich wraca, a nie - po nich
I może znowu go ogłoszą świętym!

III

Chyba, że umrze, jak umiera krater,
Który nie cierpi w śmierci samotności;
Na stosie idei - płoną ludzie prości,
Jak dowiódł faszyzm, który był mu bratem.
Czy więc zamykać mu powieka zatem,
Gdy - rozpalone oczy do białości?
Chce kartezjańska Europa wierzyć,
Że jest skazańca wolą - żyć lub nie żyć,
A ziemię wszędzie użyźniają kości
Tych, co nie mieli - woli możliwości.
Więc, jeśli śmierć ta ma się tak rozszerzyć,
Że będzie ślepym, oszalałym katem.
Co szczodrą rzezią żegna się ze światem -
Kto ma powitać ją i przy tym - przeżyć?

IV

A może będzie tak, jak pisał Miłosz
O końcu świata - (A to śmierć potwora):
Staruszek grzebie w młodych pomidorach,
A nam się żyje tak, jak nam się żyło.
Na takiej stypie nieźle by się piło,
Gdyby nie pogrom, co zaledwie - wczoraj
I pod nogami grunt, jak ciało miękki:
Trawy dotykasz, jakbyś dotknął ręki
Co, chociaż martwa - wciąż do pieszczot skora.
Jest w tym dotyku nieprzyjemny morał
Apolityczne wzbudzający lęki.
Umarł - pomyślisz - i co się zmieniło?
- A gdzie jest Wiara, Nadzieja i Miłość? -
Nowo-nazwane stare drwią udręki.

V

A gdy komunizm w śmierci się nie zmieści
Gryząc nas w oczy, jak brudne pazury -
Z tych, co się skarżą, czy znajdzie się który,
Co go dobije na łożu boleści?
Wiem, że myśl o tym z czułością się pieści,
Lecz gdy realne kroją się kontury,
Gdy stal się staje sekatorem skóry
Zabić - i przy tym siebie nie zbezcześcić
To niemożliwe. Kwadratura koła.
Bezbronność zasad i zaśpiew Chochoła
(Chyba, że tylko jako temat pieśni...)
Szkoda nas wszystkich do tej walki zgoła;
Tam, gdzie jest człowiek, zawsze będą szczury
I krew, co wieczne spryskuje marmury.
(Nam tylko stawić, lub - pochylić czoła...)



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,170,28015268,28015268,25_lat_Solidarnosci.html